wtorek, 14 lutego 2012

Dużo miłości! (Much love!)

Dzisiaj również na tym blogu ŻYCZĘ WSZYSTKIM DUŻO MIŁOŚCI.
I WISH YOU A LOT OF LOVE
MUCHO AMOR PARA TODOS USTEDES


Kamień naturalnie zwietrzały - znaleziony przy ścieżce w Sudetach.
Naturally weathered stone - found at the path in the Sudety.


 Szafirowe serducho / Sapphire heart


Szmaragdowe serducho / Emerald heart

piątek, 27 stycznia 2012

Drobne zmiany i kryształ górski (little changes and quartz crystal)

Bloga ze sprzedażą minerałów jednak zamknęłam. Za dużo tych blogów miałam (trzy) i przestawałam nad nimi panować.

Tak więc zostaje ten blog i blog biżuteryjny. Dwa wystarczą :)

Nadwyżki w mojej mineralogicznej pasji przeniosłam z powrotem do sklepiku http://sarmatix.otwarte24.pl/. Linki są też w zakładkach na górze bloga. Przepraszam za zamieszanie!

Piszę nadwyżki, bo minerały jak smok skarby gromadzę dla siebie i  bywa, że przesadzę z ilością. Postanowiłam więc owe nadwyżki sprzedawać, robiąc miejsce na następne skarby :)

Tak więc wśród nadwyżek polecam, na przykład, jeden z moich ulubionych minerałów - kryształ górski.


kryształ górski / quartz crystal 

O tym "kamieniu światła", jak go nazywają Dajakowie z wybrzeży Sarawaku, pisałam w tym wpisie.
Dajakowie zwą go "kamieniem światła" , ponieważ odbija w sobie wszystko, co dzieje się na ziemi. Jakież podobieństwa do naszej rodzimej szklanej kuli, nieprawdaż?
Ponadto rdzenni Australijczycy wierzyli (może nadal wierzą?), że sklepienie niebieskie zrobione jest z kryształu górskiego. Same kryształy natomiast odgrywają podstawową rolę w obrzędach inicjacyjnych szamanów australijskich, w Ameryce Pn i wielu innych miejscach na świecie. Kryształy te, przynajmniej w części, pomagają w mistycznej więzi z niebem, wspomagając możliwości wizjonerskie i "sztukę" szamanów. (informacje za "Kowale i alchemicy" M.Eliade)

Jeśli ktoś oprawia kamienie, zwracam uwagę na moje szmaragdy. Łakomie kupiłam ich za dużo. W życiu nie oprawię takiej ilości malutkich kamieni, nadwyżki odsprzedaję więc.


szmaragdy / emeralds

O szmaragdach można poczytać w tym wpisie.

Na koniec pokażę Wam zdjęcia mojego pięknego szafiru (o szafirach tu) Wystarczy mi jeden, i tak jeszcze nie oprawiony. Drugi sprzedaję. Ten ze zdjęć.



szafir / sapphire

piątek, 30 grudnia 2011

Candy na moim drugim blogu

Zapraszam na candy na moim blogu Kordial de Esmeralda [klik]



Życząc wszystkim
powodzenia i radości
w Nowym Roku!

wtorek, 20 grudnia 2011

Pięknych Świąt / Beautiful Christmas / Hermosa Navidad

Wszystkim gościom i przyjaciołom życzę fantastycznych, nastrojowych, ciepłych, udanych Świąt!

Fantastic, warm and  romantic Christmas for all my friends and guests!

¡Fantástica, romántica y cálida Navidad deseo a todos los amigos e invitados!

С Рождеством Христовым!

Joyeux Noël!

(Suzdal, XVI w.)

Opis Ikony Narodzenia Pańskiego [klik]

środa, 7 grudnia 2011

Wynik candy!

Witajcie :-)
Z godzinnym spóźnieniem - dopiero teraz mam chwilę czasu.
Błyskawicznie, bo zasypiam.

Usunęłam podwójne komentarze i zostało 38. Wrzuciłam do randoma
i wyciągnęłam nr 2 czyli Agatkę z Patchworkowa!

Agatko, jeśli nie zmieniłaś adresu, to nie musisz mi podawać, bo mam. Napisz tylko co mam Ci wysłać - czy bransoletkę z wężowa kokardką z banerka, czy coś innego zgodnie z zasadami candy.
________________________________________

Dziękuję wszystkim za udział.
Niebawem zapraszam na następne candy na jednym z moich blogów.

I przy okazji przypominam o 25% rabacie na moją biżuterię i minerały dla uczestników candy.

niedziela, 27 listopada 2011

Petycja Fundacji Kościuszko i stanowisko PAN odnośnie ocieplenia (Kosciuszko Foundation's petition and sciences about global warming)

W necie znalazłam dwa wartościowe linki.

Pierwszy to petycja Fundacji Kościuszko (w języku angielskim lecz jest też tekst w polskiej wersji) [KLIK]
Ten link umieściłam też na pasku bocznym po lewej stronie - zachęcam do zapoznania się i podpisania.

Drugi link wiąże się z ciekawą dziedziną nauk o Ziemi - jest to stanowisko Komitetu Nauk Geologicznych Polskiej Akademii Nauk w sprawie zagrożenia globalnym ociepleniem [KLIK]
Ten link z kolei umieściłam też na pasku bocznym po prawej stronie.

Nie byłabym sobą, gdybym nie dodała do wpisu zdjęć. Nie mam tematycznych, więc umieszczam dwie nastrojowe fotki zrobione w domu, gdy wieczorem nie było prądu:


wtorek, 22 listopada 2011

Polskie prezenty na Święta - APEL

Witam Wszystkich***
Na inspirującym blogu Świat Babci Damurek przed chwilą przeczytałam apel, który popieram całą sobą.
Apel pochodzi STĄD.



Kochani, apeluję do Was, żeby na Święta Bożego Narodzenia kupować prezenty od polskich artystów, projektantów i małych przedsiębiorstw.
Zdecydujmy się na kupno prezentów Bożonarodzeniowych od drobnych przedsiębiorców, ze sklepu z rękodziełem, od sąsiada, który robi wszystko, aby utrzymać swój sklepik, od przyjaciółki, która wytwarza niepowtarzalne rzeczy, od tego, który oparł się globalizacji w naszych okolicach... Zróbmy tak, aby nasze pieniądze dotarły do zwykłych ludzi, którzy ich potrzebują, nie do firm międzynarodowych i wielkich przedsiębiorców, którzy płacą zbyt mało swoim pracownikom i przemieszczają firmy w inny koniec świata... robiąc tak więcej osób będzie mogło przeżyć szczęśliwe Boże Narodzenie.

czwartek, 17 listopada 2011

Amonity (ammonites)


Amonity z Łukowa


Amonity i skamieniałe drewno w syderycie ilastym. Pochodzenie - Łuków.

Amonity to pierwsze skamieniałości, które tu prezentuję. 
Są to wymarłe głowonogi, których muszle w wielu wypadkach pięknie się zachowały. 
Szacuje się, że te stworzenia żyły od około 400 mln do 65 mln lat temu, a wyglądały jakoś tak:



Żyły w morzach. Co jadły? Ich skamieniałe tępe szczęki sugerują, że nie były drapieżcami, a raczej zbieraczami pokarmu. W znaleziskach treści żołądka niektórych z nich stwierdzono szczątki mniejszych amonitów, otwornice, małżoraczki i liliowce. Nie wykluczone, że część z nich odżywiała się także planktonem.
Same natomiast musiały uciekać przed mezozaurami, żółwiami, plezjozaurami itp., jak również przed rybami, krabami i większymi przedstawicielami własnej grupy.

Przedstawione na zdjęciach i obecne w moim sklepiku amonity z Łukowa pochodzą z jury środkowej, czyli maja około 165 mln lat.
Większość z nich ma zmineralizowane, zachowane skorupki.

Siedzą w obłych, bardzo spoistych konkrecjach ilasto-syderytowych. Przypuszcza się, że przyjechały pod Łuków razem z lądolodem z północnej Europy.

Przywiozłam je z Łukowa bardzo dawno temu. W czasach, gdy nie było jeszcze tam rezerwatu, a tylko nieczynny już jakiś zakład produkcyjny.

Opracowane na podstawie : U.Lechman, G.Hillmer "Bezkręgowce kopalne"

sobota, 12 listopada 2011

Selenit (selenite)


Kryształy selenitu. Pochodzenie - skarpa Wisły koło Dobrzynia.

Do mojego sklepiku z minerałami i w związku z tym pośrednio na candy trafił selenit, opisuję go więc w końcu :-)

Mianem selenitu określa się pięknie wykształcone, przezroczyste kryształy gipsu.

Od gipsu więc zacznę.
Gips jest uwodnionym siarczanem wapnia CaSO4 x 2H2O
Twardość - 2 (można zarysować paznokciem)
Barwa - bezbarwny, biały, żółtawy, szary
Połysk - szklisty, perłowy, jedwabisty
Łupliwość - doskonała

Gips powstaje jako osad wysychających mórz, zazwyczaj razem z anhydrytem, który często przeobraża się w gips na skutek absorbcji wody. Jest też produktem wietrzenia siarczków, a także wytrąca się w utworach powulkanicznych.

Selenit to, obok alabastru, ozdobna odmiana gipsu i moim zdaniem na skutek małej twardości (można zarysować paznokciem) i dużej łupliwości przedmioty z niego wykonywane należy polakierować, np. lakierem akrylowym. Bez tego są bardzo nietrwałe.

Mała twardość selenitu ma też jednak swoją zaletę - bez trudu można w nim wyryć jakiś ozdobny motyw, po czym całość należy zabezpieczyć bezbarwnym lakierem.
Bezbarwny werniks akrylowy już wypróbowałam - świetnie się do selenitu nadaje.
I przy okazji chroni powierzchnię przed ewentualnym działaniem wody, gdyż kryształy tego minerału nie są na nią całkiem odporne. Nie rozpuszczają się wprawdzie jak sól lub cukier, ale po kilku dniach leżenia w wodzie cienka warstewka z powierzchni rozmywa się. Pozwala to np. zmyć zabrudzoną powierzchnię kryształu :-)

Opracowane na podstawie: A. Bolewski, A. Manecki "Rozpoznawanie minerałów; A. Bolewski, A. Manecki "Mineralogia szczegółowa"; K. Maślankiewicz "Kamienie szlachetne" ; J. Kourimsky "Encyklopedia minerałów i skał"

poniedziałek, 31 października 2011

Święto ku czci przodków (Celebration of Ancestors)


Tradycyjnie święto ku czci zmarłych obchodzi się 4 razy do roku, a podstawowe, główne Dziady są obchodzone w tydzień po Wielkanocy, to zgodnie z tradycją w Dzień Zaduszny również się pamięta o zmarłych przodkach i obchodzi uroczystość ku ich czci.
W ramach opisu przytoczę tekst z "Encyklopedii Staropolskiej" Zygmunta Glogera:

Święto to, jak pisze Mickiewicz w przedmowie do pierwszego wydania "Dziadów", "obchodzone dotąd między pospólstwem w wielu powiatach Litwy, Prus i Kurlandyi, na pamiątkę dziadów, czyli w ogólności zmarłych przodków. Uroczystość ta początkiem swoim zasięga czasów pogańskich i zwała się niegdyś ucztą Kozła, na której przewodniczył Koźlarz, Huślarz, Guślarz, razem kapłan i poeta (gęślarz).

W teraźniejszych czasach, ponieważ światłe duchowieństwo i właściciele usiłowali wykorzenić zwyczaj połączony z zabobonnemi praktykami i zbytkiem częstokroć nagannym, pospólstwo święci Dziady tajemnie, w kaplicach lub pustych domach niedaleko cmentarza. Zastawia się tam pospolicie uczta z rozmaitego jadła, trunków, owoców i wywołują się dusze nieboszczyków.

Godna uwagi, iż zwyczaj częstowania umarłych zdaje się być wspólnym wszystkim ludom pogańskim, w dawnej Grecyi za czasów homerycznych, w Skandynawii, na Wschodzie, i dotąd po wyspach Nowego-Świata.

Dziady nasze mają to szczególne, iż obrzędy pogańskie pomieszane są z wyobrażeniami religii chrześcijańskiej, zwłaszcza iż dzień Zaduszny przypada około czasu tej uroczystości. Pospólstwo rozumie, iż potrawami, napojem i śpiewaniem przynosi się ulgę duszom czyścowym. Cel tak poważny, święta, miejsca samotne, czas nocny, obrzędy fantastyczne, przemawiały niegdyś silnie do mojej wyobraźni; słuchałem bajek, powieści i pieśni o nieboszczykach, powracających z prośbami lub przestrogami, a we wszystkich zmyśleniach można było dostrzedz pewne dążenie moralne i pewne nauki, gminnym sposobem zmysłowie przedstawiane”.

Czem na Litwie Dziady, tem na Podlasiu i Mazowszu były wyprawiane w dzień zaduszny Stypy i Obiady żałobne. Tylko lud polski, pod wpływem duchowieństwa, nadał zwyczajom tym charakter chrześcijańskiej pobożności i nieraz zaprasza księży na sute „obiady żałobne” zastawiane po domach zamożnych kmieci w dzień Zaduszny."

Pierwsze chrześcijańskie święto dnia zadusznego "było praktyką benedyktyńską zaprowadzoną przez św. Odilona na początku XI w.


Przy bardzo odległej wiosce na dalekim, białoruskim Polesiu


Przy bardzo odległej wiosce na dalekim, białoruskim Polesiu


Na warszawskich Powązkach


czwartek, 27 października 2011

Candy! :-)

Witam wszystkich serdecznie*** :-)
Bardzo dawno mnie tu nie było, więc dla przypomnienia o sobie i z okazji utworzenia bloga ze sprzedażą minerałów - ogłaszam candy :-)

Mój nowy sklepik z minerałami mieści się tu: Minerały na sprzedaż
Na razie nie jest w nim zbyt wiele różności lecz cały zwiększam zasoby :-)

A teraz na temat candy :-)

Do wygrania jest - do wyboru
1.  bransoletka z baneru
lub
2.  pojedynczy zakup do 50 zł (oczywiście z wysyłką też darmową) w moich 2 sklepach.

Szczegóły poniżej

Ad. 1. Baner z bransoletką


Bransoletka powstała ze srebra próby 925 i 999. Wężową kokardkę zrobiłam ręcznie ze srebra próby 999 (Art Clay) i zoksydowałam. Dodałam też kule lawy wulkanicznej oraz labradoryty – kulę 2 fasetowane małe oponki. Długość bransoletki jest regulowana zapięciem w zakresie 18,8 – 24,5 cm.

Ad. 2. Sklepy do wyboru wygranej to:

Błyskotki, prezenty, dekoracje [klik]
Minerały na sprzedaż [klik]

Wygraną można wybrać w jednym sklepie lub połączyć z obu.

Ponadto DLA WSZYSTKICH, którzy biorą udział w candy - 25 %  rabatu na pojedyncze zakupy w moich 3 sklepikach (zbiorczo lub pojedynczo, ważne, żeby jednorazowo). 

Oto sklepy:
Galeria Sarmatix
Błyskotki, prezenty, dekoracje
Minerały na sprzedaż

Kupować można od razu po zapisaniu się, nie czekając na wyniki :-) bo wygrana jest niezależna od tego.

I na koniec - warunki

1. Wpis w komentarzu o chęci udziału.
2. Zdjęcie i podlinkowane info o candy na blogu lub jak ktoś nie ma bloga, to na facebooku.
3. Polub ;-) moją stronę z biżuterią na facebooku (link poniżej)



Sarmatix - biżuteria autorska

Wypromuj również swoją stronę

Wyniki candy w Mikołajki 6 grudnia, promocja w sklepikach do 24 grudnia.

Ufff chyba już wszystko. To pędzę dokładać cudeńka, błyskotki i skarby do galerii, abyście miały (mieli) w czym wybierać :-)

piątek, 23 września 2011

Wyróżnienie :-)

Od Poli Atelier. Bardzo, bardzo Ci dziękuję :-)


Osoba wyróżniona ma napisać 7 rzeczy o sobie :-) więc do dzieła:

1. Lubię kawę i piję ją na okrągło (ale to już chyba kiedyś, gdzieś napisałam?)
2. Lubię "szwędać się" po lasach, łąkach, górach, ale najbardziej po mokradłach.
3. Lubię "grzebać" w bardzo odległej prahistorii (paleolit to tak akurat).
4. Jak już jestem przy pradziejach - lubię lud koczowników Sarmatów (stąd nazwa Sarmatix)
5. Pasjonuje mnie wszystko, co tajemniczo-metafizyczne.
6. Lubię być w wielokulturowym środowisku.
7. Nie cierpię zimna, uwielbiam, gdy jest gorąco - lato wróóóć ;-)
Już 7? To hamuję ;-)

Wyróżnienie przekazuję wszystkim zaprzyjaźnionym odwiedzjacym mnie, uwielbiam Wasze wszystkie ciekawe blogi, często na nich bywam (nie zawsze zostawiam komentarz) i żadna miara nie umiem wybrać!

"Osiołkowi w żłobie dano,
W jednym owies, w drugim siano,
Uchem strzyże, głową kręci,
I to pachnie, i to nęci.

Od któregoż teraz zacznie,
Aby sobie podjeść smacznie?
Trudny wybór, trudna zgoda
- Chwyci siano, owsa szkoda,
Chwyci owies, żal mu siana.

I tak stoi aż do rana,
A od rana do wieczora;
Aż nareszcie przyszła pora,
Że oślina pośród jadła

- Z głodu padła."

(Aleksander Fredro)

Wrzucam więc tylko kilka krajobrazowych zdjęć, a obiecane candy już z całą pewnościa w następnym wpisie (ten jest dzięki Poli Atelier miło ponadplanowy)



poniedziałek, 19 września 2011

Magnetyt (magnetite)


Magnetyt (Fe3O4 -  ruda żelaza, krystalizuje w układzie regularnym, twardość 5,5; rysa czarna.
Ma właściwości magnetyczne.

Występuje pospolicie w skałach magmowych i utworach hydrotermalnych. Powstaje także w skałach metamorficznych jako produkt przeobrażenia wodorotlenków żelaza oraz osadów.

W Polsce już od wczesnego średniowiecza eksploatowano złoża w Kowarach, Kletnie i w okolicy Szklarskiej Poręby. Niewielkie ilości magnetytu występują też w bazaltach i granitoitach dolnośląskich okolic Biegoszowa i Żerkowic, a także w okolicach Suwałk oraz piaskach bałtyckich.

Opracowane na podstawie: A. Bolewski, A. Manecki "Rozpoznawanie minerałów; A. Bolewski, A. Manecki "Mineralogia szczegółowa"; K. Maślankiewicz "Kamienie szlachetne"

W następnym odcinku - candy!

piątek, 16 września 2011

Natury artystyczna praca w drewnie

Dziś tylko jedno zdjęcie


Od lewej: skamieniałe drewno, skrzemieniałe drewno, zopalizowane drewno
czyli Natury artystyczna praca w drewnie :-)

Pozdrawiam wszystkich serdecznie ***

środa, 31 sierpnia 2011

Akwamaryn (aquamarine)


Uwielbiam ten niebieskozielony kamień, kojarzący mi się z krystalicznie czystym, ciepłym morzem lub jeziorem.
Akwamaryn jest berylem tak jak szmaragd, czyli krzemianem berylu i glinu o wzorze Be3Al2[Si6O18]
Twardość - 7,5 - 8 kruchy
Połysk - szklisty
Łupliwość - niewyraźna, przełam - muszlowy, nierówny.

Beryl najczęściej występuje granitowych żyłach pegmatytowych, na ścianach próżni w granitach oraz jako składnik niektórych skał metamorficznych oraz w złożach wtórnych w piaskach i żwirach.

Kryształy berylu osiągają ogromne rozmiary (kilka metrów), lecz te giganty są nieprzezroczyste. Największy, przezroczysty akwamaryn został znaleziony w 1910 roku w południowej Brazylii - miał on pół metra długości i masę ponad 100 kg.

W Polsce beryle spotyka się na Dolnym Śląsku:
w pegmatytach Gór Sowich (np. Różana), okolicach Kamionki, Bielawy, Owiesna, Pilawy Środkowej;
w druzach pegmatytowych granitu strzegomskiego (Grabina);
w pegmatytach Jakuszyc;
w gnejsach Sierpic koło Wałbrzycha;
w Kowarach i Szklarskiej Porębie.
Polskie beryle są niestety na ogół nieprzezroczyste.
_____________________

Hildegarda z Bingen opisuje właściwości berylu jako odtrutki:

"...A jeśli człowiek zje lub wypije truciznę, to winien on prędko natrzeć odpowiednio berylu do wody źródlanej lub też jakiejś innej i wypić ją od razu. Czynić tak powinien przez pięć dni na czczo, a wypluje truciznę wśród mdłości albo ta wyjdzie z niego dołem."

Opracowane na podstawie: A. Bolewski, A. Manecki "Rozpoznawanie minerałów; A. Bolewski, A. Manecki "Mineralogia szczegółowa"; K. Maślankiewicz "Kamienie szlachetne" ; A. Conrad-Seibert ,K. Hechtberger "Hildegarda z Bingen. Sentencje i porady na każdy dzień".

środa, 17 sierpnia 2011

Tajemnicze tektyty (mysterious tektites)

Na zdjęciach odmiana tektytów o nazwie Wełtawity lub Mołdawity - z moich ostatnich "łupów"



Tektyty to naturalne szkliwo krzemionkowe o dużej zawartości SiO2, oliwkowozielone do czarnozielonego i twardości 6-7.

Są to zagadkowe obiekty o niewyjaśnionej do końca genezie.

W Europie najdłużej znane są Wełtawity (na zdjęciach), na Zachodzie znane pod nazwą Moldawity, od niemieckiej nazwy Wełtawy: „die Moldau”. U nas używa się zamiennie nazwy Wełtawit / Mołdawit.

Od XVIII w. są one znajdowane na obszarze Czech i Moraw. Początkowo uważano je za szkliwa wulkaniczne (choć na obszarze ich występowania nie ma ani wulkanów ani skał wulkanicznych). Kiedy pod koniec XIX w. odkryto nowe wystąpienia podobnego szkliwa w odległych rejonach Azji i Australii - wysunięto hipotezę o ich kosmicznym pochodzeniu i nadano wspólną nazwę - tektyty.

Jednakże astronomowie niezbyt się zgadzają z kosmicznym pochodzeniem tektytów. Z kolei nie pasują one również do ziemskiego pochodzenia.

Przez cały czas dochodzą do głosu różne hipotezy, nawet te najfantastyczniejsze.

Obecnie większość badaczy sądzi, że tektyty powstały na skutek przeobrażenia skał powierzchniowych, które podczas uderzenia wielkiego meteorytu zostały przetopione na szkliwo. Stopiona materia częściowo wyparowała, a częściowo ponownie zastygła. Wytworzona podczas spadku fala uderzeniowa oraz potężne prądy termiczne spowodowały wyrzucenie zestalonych cząstek szkliwa na duże odległości.Uważa się, że kraterem macierzystym dla czeskich i morawskich wełtawitów jest krater Ries koło Stuttgartu.

Jednakże myślac o takiej genezie tektytów, również pojawiają się wątpliwości, ponieważ tylko dla Wełtawitów i Iworytów istnieją kratery, z którymi można je powiązać.

Najpewniejszym faktem jest wiek tektytów. Badania radiometryczne oparte na rozpadzie izotopów promieniotwórczych pierwiastków wskazują, że najstarsze tektyty występują w Ameryce Północnej i mają ponad 34 mln lat. Afrykańskie ivoryty są najmłodsze (1,3 mln lat). Wiek wełtawitów (mołdawitów) nie przekracza 15 mln lat.

Opracowane na podstawie: K. Maślankiewicz "Kamienie szlachetne" ; J. Kourimsky "Encyklopedia minerałów i skał.

niedziela, 26 czerwca 2011

Ikona Bogurodzica Znak

Nareszcie ją skończyłam.
Tą ikonę napisałam dla mojej mamy. Jak na mnie jest ona duża - 59,5 X 42 cm.
Teraz leży, schnie i czeka na werniks.

Nie sygnuję nawet zdjęcia, o czym już pisałam [tutaj]


Matka Boża, adorowana przez ognistoczerwone Serafiny, unosi ręce w geście modlitewnym. Ręce Chrystusa są natomiast uniesione w geście błogosławieństwa.
Szaty Bogurodzicy to purpurowy (wymieszanie koloru czerwonego z niebieskim) maforion i niebieska suknia. Ich kolory symbolizują połączenie w osobie Maryi dziewictwa i macierzyństwa, jej ziemskiej natury i niebieskiego powołania.

sobota, 18 czerwca 2011

"Nigdy się nie poddawaj"

Nadchodzi Letnie Przesilenie Słońca / Noc Kupały / Noc Świętojańska. Pisałam już o niej na tym blogu [TUTAJ] więc nie będę zanudzać ;-)

Pokażę zamiast tego pewien optymistyczny rysunek, który dostałam przed kilkunastu laty:


"Nigdy się nie poddawaj"

W tej, wydawałoby się, przegranej sytuacji żaba ma jednak szansę! - Bocian w końcu osłabnie z głodu i puści ją.

Kilka lat później, odwiedzając pewną plebanię na białoruskim Polesiu zauważyłam przypięty do ściany podobny rysunek, lecz opisany w innych językach. Od razu złapałam aparat i oto on:


Nie wiem nawet, kto jest autorem tego motywującego, ogólnoeuropejskiego obrazka.

czwartek, 9 czerwca 2011

Zielone Świątki - starosłowiańskie "stado"

Czerwiec, przed nami Noc Kupały, a na razie późne w tym roku Zielone Świątki.
Święto w Zielone Świątki ma dawną, sięgającą jeszcze czasów prasłowiańskich, tradycję.

"Długosz uskarża się, że lud polski, na pamiątkę święta słowiańsko-pogańskiego zwanego stadem, przy opilstwie i rozwiązłości obchodzi Zielone Świątki. Na Podlasiu tykocińskiem jeszcze za naszej pamięci święto powyższe obchodzone było na Zielone Świątki przez pasterzy pod nazwą „wołowego wesela”. W Siedleckiem wół, użyty do tej uroczystości pasterskiej, zwał się „Roduś”. " (Zygmunt Gloger "Encyklopedia Staropolska")


O tym starosłowiańskim swięcie pisze też Stanisław Szwarc-Bronikowski wspominając Sandomierz w swoim fenomenalnym "Testamencie Wieków":

>> Tutaj, na brzegu małej polany w pobliżu jednego z kurhanów, odsłoniliśmy pozostałości sporego paleniska. Już wcześniej wiedzieliśmy, że właśnie na tej polance odbywały się od niepamiętnych czasów - "od zawsze", jak mówią w Kleczanowie, trwające do dziś wiosenne festyny w dniu Zielonych Świątek. Pośród drzew, w ziemi, można znaleźć wiele śladów tych festynów. Słowiańskie święto zmarłych miało charakter, jak określali zakonni kronikarze, "zabaw lubieżnych a nieobyczajnych". Obchodzono je właśnie przy grobach przodków, w terminie wiosennym.
Wydało mi się raczej pewne, że w kleczanowskim lesie w wigilię Zielonych Świątek, czyli w starosłowiańskie święto wiosny, odbywały się huczne obrzędowe uczty-zabawy ku czci zmarłych, zwane "stadem". O tradycjach "stada" szeroko wspominają ruscy kronikarze. Pisał też o tym przecież i Jan Długosz: "(...) ustanawiane były i urządzane igrzyska w pewnych porach roku. (...) Odprawiano zaś je przez bezwstydne i lubieżne przyśpiewki i ruchy, przez klaskanie w dłonie i podnietliwe zginanie się oraz inne miłosne pienia, klaskanie i uczynki przy równoczesnym przywoływaniu współczesnych bogów i bogiń z zachowaniem rytuału. Obrządek tych igrzysk, raczej niektóre jego szczątki (istnieją) u Polaków aż do naszych czasów, mimo że wyznają oni chrześcijaństwo od 500 lat, powtarzane są co roku na Zielone Święta i przypominają dawne zabobony pogańskie dorocznym igrzyskiem, zwanym po polsku stado (...) kiedy te stada narodu zbierają się na nie i podzieliwszy się na gromady, czyli stadka, w podnieceniu, rozjątrzeniu umysłu odprawiają igrzyska, skłonni do rozpusty, gnuśności, i pijatyki."
Plemienny zwyczaj, jak potwierdza Długosz, przetrwał wieki, chociaż Kościół tępił go wytrwale.
(...) Swawolne zabawy młodych w pobliżu miejsc pochówku najwyraźniej kojarzyły mi się ze zwyczajami i wierzeniami pierwotnych ludów dalekich kontynentów, gdzie miłość spełniana na grobach przodków przynosiła błogosławieństwo. Dawała nadprzyrodzoną protekcję tak poczętemu dziecku, jak i rodzicom. <<

wtorek, 31 maja 2011

Trochę ikonograficznej techniki

...Ikony piszę temperą jajową, czyli farbami najbardziej klasycznymi z klasycznych ;-) Bazuję na naturalnych, sypkich barwnikach, do których przygotowuję spoiwo, mieszając surowe żółtko z wytrawnym, białym winem.
Podobrazie też przygotowuję sama. Najpierw pozyskuję odpowiadającą mi deskę, do której klejem zwierzęcym przyklejam płótno.
Z kredy i wspomnianego kleju robię grunt i kładę kilka warstw na podobrazie.
Gdy wszystko wyschnie, czasem przyklejam na mikstion złote tło lub aureolę (z 24 karatowego złota).
Teraz zaczynam malowanie. Laserunkowo. Moje ikony mają jakieś 30 do chyba 100 cienkich warstw farby.
Gdy ikona jest skończona, odkładam ją na 5 misięcy, aby całkiem wyschła, po czym zabezpieczam werniksem damarowym.

A oto niewielka ikona, którą napisałam dla mojej siostry i jej męża, gdy przeprowadzali się do nowego domu


Wzorowałam ją na XII-wiecznej mozaice z soboru Św. Zofii w Konstantynopolu.
Szata otulająca twarz Matki Bożej jest purpurowa. Tło świetliście złote, tak samo jak obwódka na brzegu szaty i gwiazda nad czołem.

środa, 25 maja 2011

Ikona Archanioła Michała


To jest pierwsza ikona, jaką napisałam. Wzorowałam ją na XV-wiecznej ikonie Andrieja Rublowa ze Zwienigorodu.

W tym przedstawieniu będącym elementem Deesis, Archanioł Michał, potężna siła, wielki wojownik, z twarzą łagodną i spokojną skłania się w stronę Zbawiciela.
Przedstawiony jest w szatach dworskich (dworu bizantyjskiego). Nosi purpurową dalmatykę (wierzchnia, ozdobna szata z szerokimi rękawami) i loros (długi szeroki pas ozdobiony drogocennymi kamieniami) W ręku trzyma rabdos (cienką laskę symbolizującą władze duchową). We włosy ma wpleciony pendition (ros. toroki), czyli wstążkę, przechodzącą nad czołem i rozchodzącą się u skroni, która jest symbolem posłuszeństwa aniołów wobec Boga.

Poniższą ikonę napisałam natomiast na komunię mojej najmłodszej siostrzenicy.


Wzorowałam ją na XIV-wiecznej ikonie bizantyjskiej.

W tym przedstawieniu Archanioł Michał jest również w bizantyjskich szatach dworskich.W ręku trzyma sferę z monogramami Chrystusa.
Postać wyłania się z połyskującego światłem tła. Światłość wydobywa się również z oczu i twarzy i spływa w postaci złotych załamań na szaty. Skrzydła utkane z materii duchowej również połyskują złotem.

poniedziałek, 23 maja 2011

Ikony

Postanowiłam umieścić tutaj trochę więcej treści o ikonach, pomimo, że są one również na mojej stronie WWW. Po prostu wydaje mi się, że osoby odwiedzjące tego bloga, raczej mojej strowny WWW nie eksplorują (adres na pasku bocznym).
Poza tym, ikony tu pasują, ze względu na swoją symbolikę.
Nie chcę ich umieszczać na blogu rękodzielniczym, gdyż piszę je dla swojego rozwoju duchowego i całkowitego psychicznego odpoczynku, nie na zamówienia ani na sprzedaż.

Zgodnie z prastarą tradycją ikon nie sygnuję. Tradycja ta bowiem głosi, że malarz ikon jest tylko ręką, narzędziem, a nie autorem i obraz ten wcale do niego nie należy.

Przekaz mówi, że pierwszą ikonę namalował św. Łukasz. Na blacie stołu z Nazaretu umieścił on wizerunek Maryi z Dzieciątkiem.
Słowo ikona pochodzi od greckiego eikon - obraz, podobizna. Ikona powstała i ukształtowała się w środowisku nie podzielonego jeszcze chrześcijaństwa.
Kanon malarstwa ikonowego powstawał stopniowo, w ciągu wieków. Ikona jest wielopoziomowym obrazem symbolicznym i tekstem sakralnym. Przy czym sfera artystyczna jest w nim równie ważna, jak sfera symboliczna.

Nie ma wątpliwości, że ikona nie jest obrazem naturalistycznym. Może ona wprawdzie zachować niektóre charakterystyczne cechy przedstawianej postaci, lecz podobieństwo do pierwowzoru jest symboliczne, a nie fotograficzne. Nie kopiuje też pojawiającej się w tle natury, która ma tu funkcję symboliczną lub znakową.

Elementem dominującym w ikonie jest twarz, a w niej oczy. Twarz, ale też cała postać, jest przebóstwiona, promieniejąca wewnętrznym światłem. Postacie są wydłużone, malowane bez światłocienia, sugerującego jakieś boczne źródło światła. Na ikonie światło promienieje z przemienionej, przebóstwionej postaci i ślizga się po jej szatach.

Przestrzeń i czas na ikonie są pozanaturalne. Często w jednym przedstawieniu widzimy równocześnie zdarzenia z różnych momentów w czasie. W ikonie nie istnieje perspektywa zbieżna. Świat z ikon otacza nas, rozszerza się nieskończenie, a linie perspektywy zbiegają się tam, gdzie znajduje się kontemplująca ikonę osoba.

Kolor w ikonie ma charakter głównie symboliczny, choć nie można zapomnieć o jego walorach estetycznych.
Tło klasycznej ikony jest złote. Złoto to jednocześnie kolor i światło - Bożej chwały. Znaczeniowo najbliższy złotu jest kolor biały. W kolorze białym są przedstawiane na przykład szaty Chrystusa w ikonie Przemienienia Pańskiego. Przeciwieństwem bieli jest czerń, kolor symbolizujący całkowity brak światła. W kolorze czarnym przedstawia się otchłań piekielną.
Kolor czerwony w zależności od kontekstu, symbolizuje ziemską, ludzka naturę, krew, życie, ale czasem też męczeństwo i cierpienie. W innych przedstawieniach jest natomiast królewską purpurą. Niebieski, błękitny to kolor nieba. Zielony symbolizuje życie wieczne. Jest też kolorem Ducha Świętego.

Ikonę zawsze przenika światło, co podkreśla technika malowania. Centrum światła jest oblicze. Światło może się rozchodzić w postaci ostrych błysków, jak i stanowić rozlewającą się światłość. Pulsacja światła jest życiem ikony.

Oczywiście reguły ikonograficzne nie są zbiorem sztywnych zasad, mogących spowodować skostnienie sztuki ikonopisarstwa. Spontaniczność w malarstwie ikonowym nie jest ograniczona, a natchnienie twórcze nigdy się nie wyczerpało. Porównując ikony identyczne pod względem kompozycji czy tematu, okazuje się, że nie ma przedstawień identycznych.

Przekazany przez tradycję kanon i język ikony chroni przed ekspresjonistycznym subiektywizmem, ponieważ ikonografia wiąże się kontemplowaniem pierwowzoru, który jest tym, czym dla malarza model.

Dla ilustracji jedna z moich ikon


Jest to ikona Archanioła Michała, którą napisałam dla mojego męża. Wzorowałam ją na synajskiej ikonie z XIII w.

(Tekst na podstawie książki "Sztuka ikony, teologia piękna Paula Evdokimova, "Świat Ikony" Iriny Jazykowej oraz przemyśleń własnych)

środa, 11 maja 2011

Ciekawe, co tu się stało?

Ostatnio natrafiłam na dziwnie "zdezelowany" kawałeczek lasu Koło Ponurzycy w Mazowieckim Parku Krajobrazowym - część drzew połamanych, a część dynda jak zwiędnięte kwiatki.
Tak wiem, że przychodzi na myśl trąba powietrzna - ale spójrzcie - nie ma ona początku ani kontynuacji. Nawet nie miała gdzie powstać i rozpędzić się, bo jest to w środku lasu. Obok jest tylko wąska, dość kręta droga i wszystko rośnie sobie spokojnie nienaruszone.
Pomyślalam, spadło coś - ale nie, bo w ściółce nie ma śladu żadnej katastrofy.

No dziwne
Jak myślicie, co tu się zdarzyło?

video


  



piątek, 6 maja 2011

Zapraszam...

...na moje wyzwanie na blogu Arte Projekty.


Nagrodą są kolczyki z banerka :-)
Wszystkie informacje tutaj

wtorek, 19 kwietnia 2011

Cudownych Świąt!

Życzę wszystkim fantastycznych, wiosennych, niezapomnianych Świąt!

To jajo znalazłam przy pewnym kościele na Litwie

A te pochodzą z Hiszpanii (Figueres)